O autorze
Ekonomistka, założycielka i prezydent Konfederacji Lewiatan, największej organizacji skupiającej prywatnych przedsiębiorców w Polsce. Wiceprezydent BUSINESSEUROPE. Była minister przemysłu i handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Orędowniczka zwiększenia roli kobiet w życiu publicznym i biznesie. W rankingu Gazety Wyborczej z 2015 roku uznana za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce (5. miejsce w kategorii Innowatorki).

Prywatnie jest miłośniczką teatru niekonwencjonalnego, festiwali operowych w Weronie i piłki nożnej. Nie opuszcza żadnego z ważnych meczów Ligi Mistrzów. Najchętniej wypoczywa w towarzystwie rodziny, przyjaciół i dobrej książki w wiejskim domu na Warmii. Jej bezgraniczna miłość do czytania zaowocowała wymyśleniem Nagrody NIKE dla najlepszej książki roku i wadą wzroku, przez co nie rozstaje się z okularami. Krytyczna obserwatorka rzeczywistości gospodarczej. Twierdzi, że ma wyjątkowo innowacyjne szkła, dzięki którym widzi więcej.

Zrzeszanie się w związkach zawodowych dla wszystkich pracujących

Ograniczenie udziału w związkach zawodowych do pracowników zatrudnionych na etacie jest niekonstytucyjne - orzekł Trybunał Konstytucyjny. Zatem sytuacja jest klarowna - zatrudnieni na umowach cywilnych mogą należeć do związków. Jako szefowa organizacji reprezentującej pracodawców uważam, że wszystkie osoby pracujące - w szerokim tego słowa znaczeniu - powinny mieć prawo do organizowania się i ochrony swoich praw. To w końcu jedna ze zdobyczy demokratycznego systemu, który udało nam się zbudować.

Aktualnie związki zawodowe zrzeszają jedynie około 12-14 proc. pracowników i są obecne głównie w wielkich państwowych przedsiębiorstwach, w przemysłach tradycyjnych. W sektorze prywatnym stanowią niewielki odsetek. Przepisy regulujące działalność związków powstały zaraz po transformacji, czyli przed ponad ćwierćwieczem. Przed ten czas rynek pracy bardzo się zmienił i wciąż ulega ewolucji, rozwijają się elastyczne formy zatrudnienia, a przyszły model stosunków pracy zmierza raczej w kierunku wzorców ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii aniżeli tych rodem z PRL-u. A skoro tak, to zmianie musi też ulec prawo, które będzie dostosowane do wyzwań współczesności. Bowiem systemowy dialog pracodawców z pracownikami powinien odbywać się na wszystkich szczeblach i we wszystkich sektorach, nie tylko w państwowych molochach.



W większości krajów na Zachodzie możliwość zrzeszania się w związkach zawodowych wszystkich pracujących jest standardem. To żadne novum i także w Polsce nie spowoduje rewolucji. Chociaż faktem jest, że w praktyce z realizacją tego prawa mogą wiązać się niemałe problemy. Na przykład: kto będzie ponosił koszty funkcjonowania związku zawodowego, ochrony zatrudnienia w przypadku krótkotrwałej współpracy czy pracy równolegle u wielu przedsiębiorców? W jakim zakresie osoby mające umowy cywilne będą objęte ochroną pracowniczą? Czy struktury związkowe będą działać poza firmami na wzór organizacji branżowych lub regionalnych?

To kwestie do szerokiej dyskusji, bowiem zmiana przepisów, która będzie następstwem wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wpłynie na działalność firm. Zwłaszcza dla małych i średnich będzie nie lada wyzwaniem. Spójrzmy na to także z ich perspektywy. O ile powinniśmy zwiększać poziom ochrony osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnych i terminowych, o tyle nie można równocześnie zapominać o barierach zniechęcających pracodawców do zawierania umów na czas nieokreślony. Bo gdyby nie „sztywne”, obudowane przywilejami umowy starszych pracowników, może młodsi mieliby łatwiejszy start? Gdyby nie stos obostrzeń związanych z ewentualnym wypowiedzeniem czy obszerny katalog grup korzystających ze szczególnej ochrony stosunku pracy, może pracodawcy zatrudnialiby chętniej na umowy o pracę?

Wyrok TK powinien na nowo skłonić nas do tej dyskusji i wyważenia racji wszystkich zainteresowanych. Trzeba w końcu zaprzestać budowania ściany między pracownikami i pracodawcami. O konsekwencjach zmian na rynku pracy trzeba mówić głośno i negocjować optymalne rozwiązania przy jednym stole. Nie ma na to lepszego miejsca niż powstająca właśnie Rada Dialogu Społecznego, która ma zastąpić Komisję Trójstronną.
Trwa ładowanie komentarzy...